preloader
Poniedziałek, 2 listopada 2026 LogowanieRejestracja
Piłka nożna

Kesler: Nie ma powodu do paniki

Daniel Trzepacz Komentarze: 0
Kesler: Nie ma powodu do paniki

Dyrektor generalny Pogoni Szczecin Tan Kesler udzielił obszernego wywiadu tygodnikowi "Piłka Nożna", w którym odniósł się do minionego, rozczarowującego sezonu, polityki transferowej klubu oraz wyzwań stojących przed nowym trenerem, Oscarem Garcią. Poniżej najważniejsze fragmenty rozmowy.


Kesler nie owija w bawełnę, oceniając miniony sezon Portowców.


– Nie ulega wątpliwości, że spisaliśmy się poniżej oczekiwań – przyznaje dyrektor generalny, dodając jednak, że warto spojrzeć na sytuację klubu z szerszej perspektywy. – Do tej pory spłaciliśmy ponad 90 milionów złotych różnego rodzaju zobowiązań, które ciążyły na klubie. Gdyby te długi nie zostały spłacone, Pogoń musiałaby najprawdopodobniej ogłosić upadłość i nikt nie mówiłby dziś o wynikach sportowych – podkreśla Kesler, zaznaczając, że klub jako jeden z niewielu w lidze otrzymał licencję na najbliższy sezon bez nadzoru finansowego.


Dyrektor generalny przypomniał również kulisy zmiany trenera w trakcie poprzedniej kampanii – z Roberta Kolendowicza na Thomasa Thomasberga.


– U schyłku kadencji Roberta znajdowaliśmy się w czołówce ligi pod względem statystyk ofensywnych, ale nie przekładało się to na punkty. Mieliśmy drużynę, która z daleka wyglądała jak sportowy samochód, jednak w rzeczywistości ten pojazd miał przetarte klocki hamulcowe – opisuje Kesler. O samym Thomasbergu mówi z umiarem: – Uważam go za dobrego fachowca, jednak nie udało mu się osiągnąć celu, który sobie wyznaczyliśmy. Warto go pochwalić za to, że dał szansę młodym zawodnikom, takim jak Natan Ława czy Jacek Czapliński.


Pytany o rolę kapitana zespołu, Kesler zapowiada, że z czasem funkcja Kamila Grosickiego w klubie będzie się zmieniać.


– Od początku jesteśmy z Alexem Haditaghim zgodni co do tego, że chcemy, aby był częścią Pogoni także po odwieszeniu butów na kołku. Chcemy, aby był swego rodzaju ambasadorem klubu – mówi dyrektor generalny, dodając, że podobną rolę – wsparcia trenera i młodszych zawodników – ma odgrywać też Benjamin Mendy.


Kesler zdecydowanie odpiera zarzuty dotyczące nieudanych wzmocnień z ostatnich okienek transferowych.


– Jeśli chodzi o Sama Greenwooda, mogę się zgodzić, że nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań. Nie zmienia to jednak faktu, że to zawodnik o dużych umiejętnościach – tłumaczy, przypominając, że Bristol City zdecydowało się go pozyskać za odstępne. – Jego głównym problemem było to, że nie potrafił zaaklimatyzować się w Polsce. Kwestie pozaboiskowe miały bardzo duży wpływ na to, że nie pokazał pełni swoich możliwości – dodaje, zaznaczając, że Marian Huja, wypożyczony do Rumunii, "rozegrał tam większość spotkań, a jego zespół wywalczył awans do europejskich pucharów".


Wśród letnich wzmocnień Kesler najwięcej ciepłych słów kieruje w stronę Attili Szalaia.


– Attila zrezygnował z dużej części zagwarantowanych apanaży w niemieckim zespole, żeby wrócić do Pogoni. Należy mu się za to szacunek, bo pokazał, że kieruje się nie tylko względami finansowymi – mówi dyrektor generalny. Podobny mechanizm, jak zdradza, zadziałał w przypadku prolongaty kontraktu Mendy'ego, który przy podpisywaniu pierwszej umowy odrzucił ofertę tureckiego klubu wartą milion euro rocznie.


Odnosząc się do przyjścia Jeana-Pierre'a Nsame, Kesler zapewnia, że to nie oznacza końca kariery klubowej Filipa Cuicia czy Karola Angielskiego. – Chcemy mieć trzech napastników o odmiennych profilach, którzy będą się wzajemnie uzupełniać – wyjaśnia.


Największe obawy kibiców budzi wąska kadra na środku defensywy. Kesler uspokaja.


– Rozumiem obawy kibiców, ale nie ma powodu do paniki. Zawsze powtarzam, że panika rodzi chaos, chaos prowadzi do porażek, a porażki niszczą organizację – mówi, wskazując, że w razie potrzeby środek pola może obsadzić Leo Borges, a z akademii czeka na szansę Andrzej Ossowski.


Dyrektor generalny zdradza, że sprowadzenie trenera z bogatym CV (FC Barcelona, Brighton, Watford, RB Salzburg, Reims, Ajax) nie było dziełem przypadku.
– Oscar Garcia był już brany przez nas pod uwagę jako kandydat do objęcia Pogoni, gdy Thomasberg zastępował Kolendowicza. Byliśmy z nim regularnie w kontakcie od ponad dwóch lat – wyjawia Kesler, podkreślając rolę sieci kontaktów budowanej także przez Alexa Haditaghiego.


Kesler zachowuje dyplomatyczny dystans, gdy pytany jest o kontrowersyjne wpisy współwłaściciela klubu w mediach społecznościowych.


– Wolność słowa jest dla mnie wartością nadrzędną. Alex publikuje wpisy na swoim własnym koncie, a nie na klubowym. Mam po prostu spokojniejszy temperament, Alex z kolei jest bardziej impulsywny. Nie byłoby właściwe, gdybym publicznie oceniał osobę, z którą na co dzień współpracuję – mówi dyrektor generalny.

Na zakończenie Kesler apeluje o spokój i cierpliwość wobec projektu budowanego w Szczecinie.


– Częstym błędem popełnianym przez działaczy po słabszym sezonie jest wywracanie wszystkiego w klubie do góry nogami. Transfery, które przeprowadziliśmy, powinny z miejsca podnieść jakość. Attila Szalai, Patryk Dziczek czy Jean-Pierre Nsame to zawodnicy, którzy doskonale znają Ekstraklasę. Musimy przede wszystkim zachować spokój. Głęboko wierzę, że trener, którego sprowadziliśmy, przywróci Pogoń na należne jej miejsce – podsumowuje dyrektor generalny Pogoni Szczecin.

Całą rozmowę z Tanem Keslerem można przeczytać w papierowym wydaniu tygodnika "Piłka Nożna".

Udostępnij: Facebook X

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.

* Komentarze w serwisie www.SzczecinSportNet.pl zamieszczane przez jego użytkowników są ich prywatną opinią. Serwis nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeśli jednak administratorzy dostrzegą naruszanie dóbr osobistych, zmuszeni będą do usunięcia komentarza, a w przypadku powtarzania się sytuacji, zablokowania konta użytkownika.

Komentarze (0)

Brak komentarzy.

Piłka nożna więcej →