preloader
Poniedziałek, 2 listopada 2026 LogowanieRejestracja
Piłka nożna

Transfer Churlinova rozgrzał media do czerwoności - jak wyglądała rzeczywistość?

Daniel Trzepacz Komentarze: 0
Transfer Churlinova rozgrzał media do czerwoności - jak wyglądała rzeczywistość?

Wtorek w mediach w całej Polsce upłynął pod znakiem zamieszania wywołanego przez transfer Darko Churlinova do Pogoni Szczecin. Jedni obwiniali drugich, a przyglądający się całemu zamieszaniu kibice przecierali oczy ze zdumienia. W miarę swoich możliwości popytałem o całą sytuację ludzi po stronie Pogoni Szczecin i o ich optykę na całe zdarzenie.

Już na wstępie zaznaczam, że opis ten pochodzi po zebraniu opinii od ludzi zaangażowanych w ten transfer po stronie Pogoni Szczecin. Docelowo może się ona różnić od optyki ludzi w Łodzi związanych z Widzewem.

Sprawa transferu Darko Churlinova do Pogoni Szczecin przyspieszyła w sobotnie popołudnie. Alex Haditaghi skontaktował się z piłkarzem, który skierował go do swojego menadżera. Rozmowy i analizy trwały przez kilka godzin, zanim sam Churlinov podjął decyzję o tym, że chce przyjechać do Szczecina. Co wydarzyło się wcześniej?

Zawodnik przyleciał do Polski, został odebrany z lotniska przez kierowcę, a następnie miał przechodzić badania lekarskie - tak wynika z relacji osób z którymi rozmawiałem. Miał być zawiedziony faktem, że na lotnisku, ani w trakcie badań nie pojawił się nikt z włodarzy klubu aby go przywitać czy porozmawiać.

Kontakt z Pogonią trwał, a piłkarzowi przedstawiono plan tego, jak ma grać drużyna, jaką ma w niej pełnić rolę. To miało sprawić, że zawodnik miał zgodzić się na wysłanie auta z kierowcą po niego.

Wraz z małżonką hotel w Łodzi opuścił po 21, a następnie wyruszył w kierunku Szczecina. Na miejscu zameldował się o 3 w nocy. Już od samego rana towarzyszył mu Tan Kesler, a następnie dołączył do nich Alex Haditaghi. Całą grupą wybrali się na lunch w trakcie którego omawiano plan na Churlinova w Pogoni. W relacji naszych rozmówców zgodnie pojawia się informacja, że jeszcze wtedy jego menadżer otrzymywał telefony od przedstawicieli klubu z Łodzi i był namawiany do parafowania umowy z Widzewem. Następnie piłkarz miał w Szczecinie przechodzić badania i ponownie z włodarzami spotkał się na wspólnym posiłku - kolacji. Dzięki takiemu podejściu Churlinov miał w Szczecinie poczuć, że jest tu bardzo mile widziany.

W mediach jako główny argument dlaczego Churlinov postawił na Pogoń, a nie Widzew, pada hasło: "pewnie Pogoń zapłaciła znacznie więcej". Przedstawiciele Pogoni nie zgadzają się z takim postawieniem sprawy i mówią, że względem oferty Widzewa, ta z Pogoni jest niższa, nawet o kilkanaście procent.

To, co działo się od poniedziałku do wtorku wszyscy już doskonale wiemy. Nie mam w zamiarze brać się za ocenę, a stwierdzę jedynie, że w mojej opinii całe to zamieszanie było niepotrzebne. Haditaghi i Pogoń nie muszą się tłumaczyć, nie przywieźli piłkarza do Szczecina siłą. Jeśli zebrana przeze mnie relacja ma pokrycie z faktami w stu procentach, to klub ze Szczecina przyciągnął do siebie piłkarza podejściem i przedstawieniem planu na niego w klubie.

Samo zamieszanie sprawia, że jesienny, a i pewnie wiosenny mecz Pogoni z Widzewem będzie miał masę dodatkowych "smaczków".

Udostępnij: Facebook X

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.

* Komentarze w serwisie www.SzczecinSportNet.pl zamieszczane przez jego użytkowników są ich prywatną opinią. Serwis nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeśli jednak administratorzy dostrzegą naruszanie dóbr osobistych, zmuszeni będą do usunięcia komentarza, a w przypadku powtarzania się sytuacji, zablokowania konta użytkownika.

Komentarze (0)

Brak komentarzy.

Piłka nożna więcej →