Sanchez: Zdecydowały dwa łatwo stracone gole

Pogoń Szczecin przegrała z Widzewem w Łodzi i drugi raz z rzędu wraca z wyjazdu bez punktów. Jordi Sánchez nie zgadza się jednak z oceną, że jego zespół zagrał słabo. Napastnik Portowców mówi o straconych bramkach, braku skuteczności i o swojej więzi z kibicami Widzewa.
“Zadecydowały dwa łatwo stracone gole”
Hiszpan zwrócił uwagę, że mecz w Łodzi wyglądał inaczej niż porażka w Częstochowie.
- Nie zgadzam się z opinią, że zagraliśmy dzisiaj słabe spotkanie. O ile po ubiegłym tygodniu trudno było pogodzić się z porażką, o tyle dzisiaj w normalnych warunkach mogliśmy ten mecz wygrać. Stworzyliśmy wiele dogodnych okazji. O wyniku zadecydowały dwa łatwo stracone gole w drugiej połowie, pierwszy po zebranej drugiej piłce, a drugi bezpośrednio po rzucie rożnym. Dzisiaj odczucia są zupełnie inne, bo drużyna zareagowała pozytywnie. Graliśmy znacznie lepiej piłką i skuteczniej stosowaliśmy pressing - powiedział Sánchez.
Napastnik przyznaje, że po serii pięciu zwycięstw drużyna nie jest teraz w najlepszym momencie.
- Taki jest futbol. Kiedy wygrywasz pięć meczów z rzędu, poprzeczka wisi bardzo wysoko i każdy chce utrzymać taką dyspozycję. Kiedy wymagania są tak duże, a wkrada się zmęczenie albo chwila dekoncentracji, w tak wyrównanej lidze drobne detale robią różnicę. Musimy zaakceptować, że nie jesteśmy teraz w idealnym momencie. Jestem jednak nastawiony pozytywnie i uważam, że przerwa na mecze reprezentacji dobrze nam zrobi. Odświeżymy głowy i wrócimy silniejsi na mecze przed własną publicznością - dodał.
“Biorę na siebie pełną odpowiedzialność”
Sánchez został też zapytany o to, czy woli grać z drugim napastnikiem, czy sam w ataku. Jego zdaniem sposób pressingu Pogoni i tak sprawia, że z przodu zawsze grają dwaj zawodnicy.
- Ostatecznie zawsze gramy dwójką z przodu ze względu na sposób, w jaki pressujemy rywala. W pierwszej połowie w pressingu bardzo pomagali nam też Ju albo Joshua. Im więcej zawodników mamy z przodu, tym więcej stwarzamy szans na zdobycie bramki. Było to widać w drugiej połowie po wejściu Reya, kiedy posłaliśmy w pole karne wiele piłek. Niestety zabrakło nam wykończenia. Sam miałem czystą okazję po strzale głową po rzucie rożnym i jej nie wykorzystałem. Biorę na siebie pełną odpowiedzialność za te sytuacje - przyznał.
“Grałem dziesięć meczów z pękniętą kością”
W Łodzi Sánchez wciąż jest bardzo popularny. Kibice Widzewa pamiętają jego dwa sezony w tym klubie. Hiszpan wyjaśnił, skąd bierze się ta sympatia.
- Kiedy gram dla jakiegoś klubu, moje zaangażowanie na rzecz drużyny, miasta, klubu i kibiców wynosi zawsze sto procent. Daję z siebie wszystko na boisku, nawet kiedy nie strzelam goli. Kibice czują to zaangażowanie również w trudniejszych momentach. Grałem przecież dziesięć meczów z pękniętą kością w prawej stopie. Fani doceniają ciężką pracę i pasję, którą zostawiam na boisku - powiedział.
- Nasza więź powstała na samym początku, kiedy klub wracał do Ekstraklasy po mniej więcej jedenastu latach. Drużyna grała wtedy bardzo dobrze, nie musieliśmy walczyć o utrzymanie, a momentami marzyliśmy nawet o czołowej piątce. Byłem skromnym piłkarzem, bardzo głodnym gry i gotowym dać z siebie dwieście procent na boisku - dodał Sánchez.
Po przerwie na mecze reprezentacji Pogoń zagra u siebie ze Śląskiem Wrocław.

SzczecinSportNet.pl


* Komentarze w serwisie www.SzczecinSportNet.pl zamieszczane przez jego użytkowników są ich prywatną opinią. Serwis nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeśli jednak administratorzy dostrzegą naruszanie dóbr osobistych, zmuszeni będą do usunięcia komentarza, a w przypadku powtarzania się sytuacji, zablokowania konta użytkownika.
Komentarze (0)
Brak komentarzy.