Kowalczyk: Dużo zawdzięczam Pogoni

Sebastian Kowalczyk, wychowanek i były piłkarz Pogoni Szczecin, w rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą wrócił do lat spędzonych w klubie. Opowiedział o dzieciństwie w koszulce Radosława Majdana, o roli Kosty Runjaicia, o straconej szansie na mistrzostwo i o tym, dlaczego nie wrócił do Szczecina po wyjeździe do USA.
“Gdybym poszedł do Lecha, byłby to duży cios”
Kowalczyk podkreślił, że czuje silny związek z Pogonią i Szczecinem. Dlatego przejście do Lecha Poznań nie wchodziło w grę.
- Jestem wychowany w Szczecinie i w Pogoni, więc to dla mnie naturalne, że bardzo utożsamiam się z tym klubem. Jestem chłopakiem ze Szczecina i myślę, że gdybym poszedł do Lecha, byłby to duży cios. Jestem wychowankiem Pogoni i dużo jej zawdzięczam - powiedział.
W koszulce Majdana na podwórku
Pomocnik wrócił też wspomnieniami do dzieciństwa.
- Moim marzeniem od zawsze było zagrać na tym stadionie i strzelić bramkę. Mając jakieś trzy lata, biegałem po podwórku w za dużej koszulce bramkarskiej Radka Majdana z wyciętymi rękawami. Najbardziej zależało mi na tym, żeby mama, tata, babcia i cała rodzina byli ze mnie dumni - wspominał.
Runjaić zmienił Pogoń
Najważniejszym trenerem w swojej seniorskiej karierze Kowalczyk nazwał Kostę Runjaicia.
- Dzięki zaufaniu trenera Runjaicia mogłem pokazać pełnię swojego potencjału. Zaufanie to dla zawodnika sprawa kluczowa. Zarządzanie zespołem w wykonaniu Kosty było niesamowite. Stworzył w szatni atmosferę, dzięki której byliśmy jak rodzina - mówił.
Jego zdaniem Runjaić odmienił klub.
- Pogoń sprzed przyjścia Kosty i po jego przyjściu to dwa różne kluby. On dał Pogoni bardzo dużo, a Pogoń dała dużo jemu - dodał.
“Większość akcji przechodziła przeze mnie”
Kowalczyk przypomniał, że w Pogoni był jedną z kluczowych postaci drużyny.
- W Pogoni grałem w środku pola na pozycji “ósemki”. Byłem ważną postacią zespołu i większość akcji musiała przechodzić przeze mnie - powiedział.
Docenił też poziom organizacyjny klubu w momencie odejścia.
- Wyjeżdżałem z Pogoni, która miała nowy stadion, nową bazę boisk, wielką szatnię, salkę do rozgrzewki i restaurację. W klubie prezentowano naprawdę bardzo wysoki poziom - mówił.
Przytoczył też ciekawą opinię obecnego obrońcy Pogoni.
- Benjamin Mendy powiedział mi, że fizjoterapeuci w Pogoni są na tym samym, a nawet na wyższym poziomie niż w Manchesterze City - zdradził.
Dlaczego zabrakło mistrzostwa?
Kowalczyk był częścią drużyny, która zdobywała medale mistrzostw Polski. Z dumą wspomina tamten zespół, ale wskazał też, czego zabrakło do tytułu.
- Gdy zdobywaliśmy medale, tworzyliśmy niezwykle zgraną ekipę, zarówno na boisku, jak i z kibicami. Była to bardzo wyrazista drużyna i jestem dumny, że mogłem być jej częścią. W sezonach medalowych w zimowych okienkach sprzedano nam Adama Buksę, a później Kacpra Kozłowskiego. Na finiszu rozgrywek zabrakło nam też nieco doświadczenia - ocenił.
Zwrócił też uwagę, że drużynie brakowało wtedy napastnika o profilu Efthymisa Koulourisa.
Tęsknota za Szczecinem
Na koniec Kowalczyk przyznał, że przed wyjazdem do USA wiele mogło potoczyć się inaczej.
- Gdyby przed wyjazdem ktoś zaoferował mi w Pogoni siedmioletni kontrakt i rolę twarzy klubu na kolejne lata, pewnie podjąłbym inną decyzję. Czułem wielką tęsknotę za domem i Szczecinem - przyznał.
Po powrocie z MLS był otwarty na ponowną grę w Pogoni, ale do tego nie doszło.
- Byłem otwarty na powrót, jednak Pogoń była już w innym miejscu i potrzebowała zawodników o innym profilu. Nie mam o to żalu i zawsze będę życzył Pogoni jak najlepiej - zakończył.

SzczecinSportNet.pl



* Komentarze w serwisie www.SzczecinSportNet.pl zamieszczane przez jego użytkowników są ich prywatną opinią. Serwis nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeśli jednak administratorzy dostrzegą naruszanie dóbr osobistych, zmuszeni będą do usunięcia komentarza, a w przypadku powtarzania się sytuacji, zablokowania konta użytkownika.
Komentarze (0)
Brak komentarzy.