King - Czarni Słupsk. Faworyt, który nie może lekceważyć rywala
King Szczecin zagra w niedzielę o 19:15 w Enea Arenie z Energą Czarnymi Słupsk. Wicelider PGE Basket Ligi podejmuje zespół z bilansem 0-5, ale historia pokazuje, że z rywalami z dołu tabeli szczecinianie miewają kłopoty.

W niedzielny wieczór, 8 listopada, King podejmie w Enea Arenie Czarnych Słupsk w ramach 6. kolejki PGE Basket Ligi. Szczecinianie przystępują do tego meczu jako wicelider tabeli, ex aequo z Dzikami Warszawa. Czarni są na dole tabeli - w tym sezonie nie wygrali jeszcze ani jednego spotkania i zajmują 15. miejsce. Czy oznacza to jednak, że będzie to spotkanie Dawida z Goliatem? Niekoniecznie.
King sezon zaczął naprawdę dobrze i ma taki sam bilans w lidze, jak i w europejskim pucharze FIBA Europe Cup - 4-1. Jedyną porażkę w PGE Basket Lidze poniósł w domu, z rąk Śląska Wrocław w drugiej kolejce. Także w drugiej kolejce pucharu uległ na wyjeździe w Wiedniu BC Vienna. Od tamtej pory forma drużyny cały czas idzie w górę, a trzon zespołu - Tomasz Gielo, Przemysław Żołnierewicz oraz gracze zagraniczni: Zahir Porter, Alexandre Chassang i Ondrej Sehnal - prezentuje się coraz lepiej z meczu na mecz.
Pierwszy z nich brał udział w głosowaniu na MVP czwartej kolejki FIBA Europe Cup (zajął ostatecznie drugie miejsce), natomiast popularny Żołnierz został wybrany do najlepszej piątki poprzedniej kolejki PGE Basket Ligi. Zagraniczni gracze wyróżniają się z kolei jedną z największej liczby asyst na mecz (Sehnal) czy rzutami za 3 punkty i przechwytami (Porter).
King historycznie miewa jednak problemy z drużynami, które znajdują się znacznie niżej w tabeli - bez względu na to, kto akurat jest jego trenerem i jacy zawodnicy w nim grają. W poprzednim sezonie szczecinianie ulegli… właśnie Czarnym Słupsk, którzy po dwóch pierwszych kolejkach nie mieli jeszcze zwycięstwa, a później przegrali też kolejne dwa mecze. Problemy z motywacją mogą się połączyć ze zmęczeniem - w przeciwieństwie do Czarnych King miał już w tym tygodniu mecz, odbywając podróż do Estonii (gdzie wygrał z BC Parnu).
W tym sezonie Czarni grali dwa mecze wyjazdowe - we Włocławku, gdzie przegrali jednym punktem, oraz w Warszawie, gdzie ulegli Dzikom. Żadna z ich porażek nie była wysoka - największą różnicę punktów zanotowali w Gdyni, gdzie przegrali 12 oczkami. Słupszczanie zawsze pozostają w meczu i narzucają rywalom ciężkie warunki, dlatego na pewno nie jest to ekipa, którą należy lekceważyć.
Najlepszymi graczami drużyny są obwodowy Mason Madsen oraz rozgrywający Đorđe Dimitrijević. W zespole jest też Dominic Green, który na przestrzeni kilku sezonów w PGE Basket Lidze pokazał, że jest jakościowym graczem. Jest zawodnikiem dosyć nerwowym i wybuchowym, przez co jego gra potrafi negatywnie oddziaływać na kolektyw. W tym sezonie nie miał jeszcze wyjątkowego występu - pozostaje liczyć na to, by nie przydarzył mu się w Enea Arenie.
Pozostali gracze, na których warto zwrócić uwagę, to polscy zawodnicy - Kacper Borowski (dobrze znany szczecińskiej publiczności) oraz Dominik Grudziński (którego na pewno dobrze wspominają kibice Spójni Stargard). Reszta polskiej rotacji to gracze otrzymujący mniej minut, którzy nie powinni stanowić dużego zagrożenia dla Kinga.
Czarni z bilansem 0-5 na pewno będą mocno szukać pierwszego zwycięstwa w Szczecinie. Są już niejako pod ścianą - mimo że to dopiero szósta kolejka, sytuacja w tabeli nie wygląda dla nich obiecująco. Podobnie zresztą można powiedzieć o trenerze słupszczan - coraz głośniej w kuluarach słychać, że w przypadku porażki z Kingiem z posadą pożegna się Krzysztof Szablowski.
Jaki będzie klucz do wygranej dla gospodarzy? Na pewno mocna gra w obronie na graczach obwodowych - tutaj dużą rolę bez wątpienia otrzymają Przemysław Żołnierewicz oraz Noah Reynolds. To najlepsi obrońcy Kinga, którzy świetnie radzą sobie z zawodnikami z różnych pozycji. Znaczenie będzie miała też walka pod koszem - statystycznie King zbiera więcej piłek (średnio 40 zbiórek na mecz, Czarni 33), a gracze podkoszowi gości nie powinni być zagrożeniem dla duetu Witliński - Chassang. Problemy mogą się pojawić, gdy King będzie tracił dużo piłek - to największa zmora naszej drużyny w tym sezonie i jedyna statystyka, w której szczecinianie wypadają wyraźnie gorzej od Czarnych (prawie 13 strat na mecz wobec 10).
Jedno można powiedzieć już teraz - to mecz, na który warto przyjść. King w tym sezonie prezentuje się naprawdę dobrze i przez większość spotkań ogląda się go z dużą przyjemnością. Tomasz Gielo i reszta drużyny świetnie dzielą się piłką, pokazują efektowne akcje, wyróżniają się celnością zza łuku i potrafią porwać publiczność do żywiołowego dopingu. Dlatego właśnie warto spędzić niedzielny wieczór w Enea Arenie!

SzczecinSportNet.pl


* Komentarze w serwisie www.SzczecinSportNet.pl zamieszczane przez jego użytkowników są ich prywatną opinią. Serwis nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeśli jednak administratorzy dostrzegą naruszanie dóbr osobistych, zmuszeni będą do usunięcia komentarza, a w przypadku powtarzania się sytuacji, zablokowania konta użytkownika.
Komentarze (0)
Brak komentarzy.